padłam ofiarą takiej niby hodowli akwamaryn z bydgoszczy, namnażają chiny japońskie, yorki i howavarty.
sprzedali mi pieska wystawowego, który miał byc okazem zdrowia. Zapłaciłam 2000 zł za to szczenię. Przy odbiorze zwróciłam uwagę, tym ludziom, że pies ma załzawione oczy, ale oni ucieli moje “spekulacje”twierdząc, że to normalne, one tak maja i tyle nic groźnego. Pomyslałam może rzeczywiście nic takiego, najwyżej przeziebienie czy coś. Zapytałam, czy chiny mają jakieś typowe dla swojej rasy przypadłości zdrowotne lub choroby, otzymałam info,że absolutnie nie, że jest to rasa najstarsza i najzdrowsza. z domu zadzwoniłam jeszcze do nich, ze piesek ma permanentnie mokre oczka i je mróży, ale znowu zostałam zbyta. Przy odbiorze namawiali tez by nie szczepic pieska na wściekliznę, bo może to jej zaszkodzić a wręcz uśmiercić bo to taka mała rasa( chin japoński). jak sie okazało pies ma na obu oczkach wrastające rzęski. Ci wspaniali hodowcy stwierdzili,że to moje wymysły,że nic jej nie jest, że nie znam rasy,a ta rasa tak ma po prostu, bo ma duże oczy. Ze ja chce od nich wyłudzić pieniądze itp.po czym skwitowali,że to mój problem i że mogę sobie pieska odsprzedać komu chcę. jak zapytałam o matkę szczeniaka, to usłyszałam,ze nie moge jej zobaczyć, bo akurat przebywa u córki- wydało mi sie to bardzo mało wiarygodne, gdyż jak bylismy po odbiór szczena to ich psy źle reagowały na nasze dziecko, bo ponoć nie miały wcześniej kontaktu, a córka tych państwa ma małe dziecko, co widziałam na własne oczy, więc dziwne,ze ta sama córka nagle bierze tego akurat psa do siebie do domu, bo jest jej pupilem. szczerze odradzam zakup tam pieska. wszystko opisałam w sposób dosłowny, to znaczy używałam dokładnie słów tych ludzi, poza tym potraktowali nas w sposób chamski z krzykiem i obrażaniem,że pewnie się znudziliśmy pieskiem,ze nie mamy pieniędzy , bo młodzi jesteśmy. Tylko jakoś to oni siedza na tyłach i żyja z psów, a my chociaż młodzi, mamy dochodową firmę i żyjemy jak ludzie.