weterynarzy część druga

część pierwsza zakończyła się przyjazdem do instytutu o roboczej nazwie: “klinika małego zwierzaka” zwaną dalej po prostu Kliniką. Klinika owa prowadzona jest przez dość znanego i poważanego weterynarza (działacza związku kynologicznego itede itepe).

Wizyta wymuszona była stanem szczenięcia, gdyż uporczywy kaszel nie przechodził…

Oględziny weterynaryjne stwierdziły dalszy stan zapalny u psa oraz kilka nowych “kwiatków”:

psu brakowało w mordce kilku zębów – mleczaki zaczęły już wypadać a stałych zębów ni widu ni słychu – przynajmniej w części. Najbardziej jednakże szokującą (no tutaj trochę dramatyzuję :) bo widać było gołym okiem już od dawna) wiadomością był brak jądra – znaczy się gwoli uściślenia wnętrostwo – jedno jądro nie zeszło. (więcej info tutaj).

Na wizycie piesek dostał zastrzyk (kolejny – tym razem antybiotyk o przedłużonym działaniu), zostały usunięte zbędne mleczaki (przeszkadzające już tym ząbkom stałym, które miały ochotę wyrosnąć).

Jakże wielkie było zdziwienie, gdy powiedzieliśmy że ten pies ma metryczkę …

Zanotowano środa, Sierpień 26th, 2009 at 13:49 w kategorii Historia. Mozesz pozostawic komentarz.

1 komentarz dla “weterynarzy część druga”

  1. bank8 mówi:

    a wieć hodowca, który sprzedał szczeniaka z wnetrostwem zrobił to w pełni swiadomie, ponieważ taki defekt widac już od samego początku. Hodowca powinien poczekać czy jadro sie wysunie, jesli nie to sprzedaje psa za niewielką sumę, bo niestety, ale ten szczeniak reproduktorem nigdy nie będzie, poniewaz wnetrostwo to jest wada dyskwalifikujaca psa do konca zycia.

Napisz swój komentarz

Musisz byc zalogowany by pisac komentarze.