weterynarzy część pierwsza

Sagę weterynaryjną czas zacząć:)

Pierwszy weterynarz był polecony przez nowych sąsiadów (zmiana mieszkania wiązała się ze zmianą okolicy itd – dużo by mówić – w  każdym razie nie znaliśmy żadnego dobrego w pobliżu, więc poszliśmy do polecanego przez innych) Na wejściu przywitał nas bardzo miły pan, słowami:

“O, jaki ładny piesek… a co to za rasa ?” :D

więc po krótkiej konsultacji zniknęliśmy stamtąd jak kamfora (może i weterynarz dobry,ale jakoś nie wzbudził mojego zaufania – subiektywnie)

Kolejny już był “znany i lubiany” (co nie oznacza, że najlepszy na świecie itd) – ten po potwierdzeniu opinii swego poprzednika, ze pies istotnie jest schorowany, lekko wychudzony zabrał się za wywiad środowiskowy… no i się zaczęło:

- jak długo go macie?

- 3 dni

- długo już tak kaszle?

- od początku

- to czego dopiero dziś przyszliście ?!

- … wymowna cisza, głowy w dół …

- dlaczego on taki chudy, jeść nie chce?

- nie, apetyt ma – hodowca mówił, że by karmy dawać tyle a tyle

- ile?! powariowaliście, przecież to szczeniak, jeść musi!

… and so on, and so on – w sumie to najlepszą miał minę, jak usłyszał o syropie homeopatycznym. W dalszej części wizyty wyszło, ze piesek jest wnętrem i ma infekcję górnych drug oddechowych – po diagnozie nastąpiło leczenie: seria zastrzyków z antybiotykami, pasta witaminowa na wzmocnienie…

tak minęło 5 dni – po 3 mieliśmy zauważyć widoczną poprawę…

po skończonej kuracji 5cio dniowej wybieraliśmy się akurat do znajomych, do miasta oddalonego o jakieś 80km w którym to znajomy weterynarz prowadził  “klinikę małego zwierzęcia” czy jakoś tak – w każdym razie specjalizowali się w zwierzętach ras małych … tam zaczyna się część druga weterynarzy

Zanotowano środa, Lipiec 1st, 2009 at 15:11 w kategorii Historia. Mozesz pozostawic komentarz.

Komentarzy: 11 dla “weterynarzy część pierwsza”

  1. Amelia22 mówi:

    Bardzo trudno jest trafić na dobrego weterynarza – specjalizującego się do małych zwierząt w niewielkich miejscowościach,a już do ras rzadkich /jak mops na południu Polski/ w szczególności.
    W gabinetach tych nie prowadzi się żadnych kartotek psa i każda wizyta zaczyna sie od nowa – ja zmieniłam już 5 weterynarzy i nie trafiłam na gabinet przynajmniej przyzwoity.Dotychczas mieszkałam w Opolu,gdzie opieka weterynaryjna psów była na przyzwoitym poziomie,a teraz mieszkam na wsi małopolskiej.

  2. majki mówi:

    “jest wnętrem i ma infekcję górnych drug oddechowych”
    DRÓG oddechowych. a WNĘTREM… nie mam pojęcia, o co chodzi ;)

  3. Szymon mówi:

    hehe, racja, przepraszam wszystkich – czasami mi się przytrafi taki “kwiatek” jak “drug” i słownik nie wyłapie :)

    Co do wnętra – jest to określenie dla zwierzęcia (psa), któremu nie zstąpiło jądro.

  4. Rox mówi:

    Wnętrostwo – wada rozwojowa u samców ssaków.
    Polega na niewłaściwym umieszczeniu jednego lub obu jąder – w jamie brzusznej lub kanale pachwinowym zamiast w mosznie. Niezstąpienienie jąder grozi ich przegrzaniem, co sprzyja powstawaniu nowotworów jądra oraz może doprowadzić do zatrzymania produkcji plemników, czego skutkiem jest niepłodność wnętra.

  5. amadeusz mówi:

    W Poznaniu mogę szczerze polecić gabinet wet. na Sołaczu – VetMed czy coś takiego , wyleczył mi psa z parwowirozy i nigdy nie wychodzi z pracy ;) wiczne kolejki sa u niego a oprocz uprzejmosci jest strasznie wykwalifikowany

  6. Bea mówi:

    Czytam od początku Twoja historie i zastanawiam się czy ten piesek jest z rodowodem? czy kupiłeś go u hodowcy zrzeszonego w Związku kynologicznym?

  7. Szymon mówi:

    HaHaHa :) Też się nad tym zastanawiam czasami, ale niestety tak. Kupiłem go w utytułowanej hodowli, która jest znana i lubiana w swoim związku kynologicznym… bardzo lubiana ….

  8. case2009 mówi:

    widzę, że po raz kolejny winisz za swoją sytuację (i tak naprawdę swój wybór) związek kynologiczny … przecież nikt nie kazał ci podejmować decyzji szybko i pochopnie.
    rozumiem też, że teraz starasz się zapewnić swojemu przyjacielowi wszystko co najlepsze, ale pamiętaj, że nie możesz mieć pretensji do hodowli i ZK, bo to nie oni podjęli za Ciebie decyzję.

  9. Szymon mówi:

    dlaczego po raz kolejny?
    poza tym nie obwiniam związku za swoją sytuację – związek obwiniam o kumoterstwo i krycie hodowli, które nie są należycie prowadzone, a hodowcę o zatajanie wad genetycznych u szczeniaków i świadome kontynuowanie rozrodu uszkodzonej linii.

    Sposób podjęcia decyzji nie ma tutaj za bardzo znaczenia – jeżeli nie kupiłbym szczeniaka ja, najpewniej zrobiłby to ktoś inny – pewnie nadzieja hodowcy w tym, że ktoś dający się zakrzyczeć…

    ja o jednym Ty o drugim … :)

  10. Amelia22 mówi:

    Uważam,że ZK nie spełnia swojej roli…jest to środowisko wzajemnej adoracji hodowców.W przypadku kiedy występują jakieś nieprawidłowości nie zajmuje stanowiska i nie podejmuje żadnych środków zaradczych….a jedyną jego rolą jest organizowanie wystaw i załatwianie wszelkich spraw hodowlanych jak m.in.rejestracja hodowli itp.
    Reasumując jest to instytucja której głównym celem jest działalność zarobkowa,a wg mnie powinna być non profit i głównym celem dbałość o czystość ras i dobro psów w hodowlach.
    Proszę wskażcie mi jaki projekt ustawy chroniącej psy opracował Związek,bo ja widzę,że dla dobra zwierząt dużo więcej robi Straż dla zwierząt i osoby fizyczne!!!!

  11. gawron mówi:

    Piszecie tu, że autor blogu pochopnie wybrał psa i hodowlę. No tak, tylko że przeciętny nabywca psa kiedy już się zdecyduje niekoniecznie musi biegać po wystawach, sprawdzać hodowców, śledzić rankingi wystawowe i wyniki reproduktorów. Przeciętny nabywca psa wybiera rasę, która mu odpowiada z tych czy innych względów a potem szuka hodowcy, bardzo często najbliżej miejsca zamieszkania. Nie ma w tym nic dziwnego, ani niewłaściwego. Już sam fakt, że udaje się do hodowcy mówi o tym, że chce kupić “markowe” zwierzę, a więc znanego udokumentowanego pochodzenia i z gwarancją, że w chwili nabycia szczeniak nie jest chory oraz nie posiada widocznych wad, a jeśli wady są powinno to być udokumentowane na piśmie (metryczka, sprawozdanie z przeglądu). Właśnie to powinna gwarantować szanująca się hodowla i nie ma tu znaczenia czy wybierało się ją przez ostatni rok, czy ostatnie pół dnia. Nie każdy oczekuje, że jego rodowodowe zwierzę będzie zdobywało laury wystawowe, ale każdy chce mieć w domu zdrowego i szczęśliwego czworonoga.

Napisz swój komentarz

Musisz byc zalogowany by pisac komentarze.